Na początek opowiedz nam kilka słów o sobie? Skąd pochodzisz?

Od urodzenia mieszkam w Toruniu i tutaj też rozpoczęłam swoją tatuażową drogę. Prywatnie od dziecka jestem „koniarą”, a także fanką Mulan (Mushu <3). W ogóle, kocham wszelkie czworonożne stworzenia, szczególnie konie oraz psy, a tatuaż pozwala mi to wyrażać na zupełnie nowe sposoby. Oprócz tego chill na rybkach, dobre jedzonko i Pantera na słuchawkach!

Skąd pomysł o tatuowaniu? Co robileś/aś wcześniej?

Mimo, iż tatuaż fascynował mnie zanim jeszcze sama mogłam sobie pierwszy zafundować, to nigdy nie sądziłam, że stanie się on tak istotną częścią mojego życia. Rysunek był ze mną od dzieciństwa, ale gdzieś w pewnym momencie go zarzuciłam i poszłam na „normalne” studia. W moim przypadku były to finanse i rachunkowość. Po magisterce dosyć szybko przekonałam się, że to nie jest życie, jakiego pragnę, a biała koszulka i garsonka mi nie leżą. Szczęśliwie, splot wydarzeń sprawił, że miałam możliwość rozpoczęcia drogi w kierunku tatuażu.

Czy sztuka zawsze była bliska Twojemu sercu?

Od dziecka rysunek zajmował nie tylko mój wolny czas, ale też każdą wolną przestrzeń w zeszytach i notatnikach. Lubiłam tworzyć. Wszelkie prezenty, życzenia, laurki i były przeze mnie robione i ozdabiane ręcznie. Po lekcjach w podstawówce chodziłam do Galerii i Ośrodka Plastycznej Twórczości Dziecka w Toruniu. Moja pasja nie była jednak nigdy ukierunkowana, więc gdzieś się to później rozmyło.

Pamiętasz swoje początki z maszynką? Trudno było?

Nie pamiętam, bo byłam zbyt zestresowana! Na szczęście, po wykonaniu mojego pierwszego tatuażu, do którego skóry użyczył mi mój prywatny mąż okazało się, że strach ma wielkie oczy i nie można dać się mu zdominować. Nie przyszło to jednak od razu, pomaga bycie spokojnym, opanowanym i metodycznym!

Co najbardziej cenisz w byciu artystą tatuażu – co sprawia Ci największą przyjemność? Kontakt z klientem, a może codziennie inne wyzwania?

Niesamowitą satysfakcją jest dla mnie to, że ludzie przychodzą obdarzając mnie zaufaniem. W końcu oddają mi kawałek swojego ciała do ozdobienia. Wykonujemy im przecież coś, co zostanie z nimi na całe życie. A przynajmniej do momentu, aż ktoś inny to zakryje. Jednak największą radość czuję, gdy klient przychodzi konkretnie do mnie, bo zna moje prace i właśnie coś w moim stylu chce nosić.

Jak widzisz siebie za kolejnych pięć lat? Daj popłynąć wyobraźni!

Zupełnie nie myślę o tym w perspektywie „co będzie za x lat”. Cieszę się każdym dniem robiąc coś, co daje mi olbrzymią satysfakcję. Co stanowi wyzwanie, a jednocześnie pozwala na realizację innych marzeń i pasji. Cudownie jest już nigdy nie musieć chodzić „do roboty”.

Kim w branży inspirujesz się najbardziej?

Moim mentorem, nauczycielem i osobą, która otworzyła mi drzwi do świata tatuażu jest Max Pniewski, i to on też jest dla mnie największą inspiracją. Nie można nie wspomnieć też o tych wszystkich, którzy nie tylko są fenomenalnymi artystami, ale również aktywnie działają w branży na rzecz kolejnych pokoleń. Mam tutaj na myśli oczywiście przede wszystkim Tofiego.

Gdyby można zmienić jedną rzecz w branży tattoo. co by to było?

W branży tatuażu jest zbyt dużo „branży”, a zbyt mało „tatuażu”. Zaczynamy narzekać – młodzi na starych, starzy na młodych. Opowiadamy jak „kiedyś to były czasy, a teraz to nie ma czasów”. Zdajemy się zapominać, że w tym wszystkim chodzi przede wszystkim o to, by zrobić zajebisty tatuaż.

Instagram: www.instagram.com/agata_jarska_tattoo

Facebook: www.facebook.com/agatajarskatattoo

Wywiad przeprowadził Marcin Pacześny

Nie zwlekaj, kup bilet!

Nie czekaj i kup taniej bilet w przedsprzedaży. Dodatkowo oszczędzisz czas na miejscu i będziesz mieć pewność, że nie zabraknie dla ciebie wejściówek. Zakupiony online karnet możesz okazać nam w postaci kody na swoim telefonie!

Sponsorzy